niedziela, 3 lutego 2013

Rozdział 2: Niepoprawny nieład

  Był piękny, letni dzień. Bazylia zaplanowała na godzinę piętnastą spacer po pobliskim parku. Chciała ona poczuć napływającą woń letniego i rześkiego powietrza. Jako, że miesiąc był sprzyjający truskawkom, dziewczyna postanowiła wpaść po drodze do pani Jagody Truskawkowej.
 -Ależ dziś dzień jest piękny! W naszym małym miasteczku... Och, wszystko jest takie wspaniałe!-powiedziała w myślach.
 Bazylia tak jak zamierzyła-wstąpiła do pani Jagody.
 -Dzień dobry, chciałabym kupić trochę truskawek. Dzień sprzyja. Pomyślałam, że ma pani coś w zanadrzu.
 -O, witaj Bazylio, miło cię widzieć! Mam truskawki, lecz nie zrywałam ich. Jeżeli masz ochotę-bierz!
 Bazylia zdecydowanym krokiem ruszyła w stronę drzwi, przez które przechodziło się do ogrodu. Bazylii zawsze na jego widok zabierał dech w piersiach. Był to tak niepoprawny i brzydki nieład- że aż piękny. Jesienią- gdy spadły liście, lub zimą- gdy napadał śnieg, dało się przeżyć, aczkolwiek większości nie było widać. Gdy pani Jagoda prosiła jesienią Bazylię o sprzątnięcie liści , była dziwnie smutna...



PS. Bazylia zebrała owoce i zjadła je ze smakiem... jednak później odchorowała to,
ponieważ truskawki okazały się niedojrzałe... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz