Pewnego pięknego poranka, Bazylia zagadała do swojej mamy:
-Mamo, przecież wiesz, że cię kocham. Właśnie dowiedziałam się od pani Jagody, że w pobliżu odbędzie się casting na redaktora mojej ulubionej gazety. Czy mogę iść?
-Jeżeli tak ci zależy- idź.
-Och mamo, kocham cię jeszcze mocniej niż to powiedziałam kilka sekund temu.
Nazajutrz Bazylia powędrowała na casting. Kamera miała nagrywać "wyczyny" uczestników. Po około 30 minutach, przyszedł czas na Bazylię. Weszła ona do pomieszczenia tgz. "czterech ścian"
Prezentacja bohaterki była dość długa, ale w pewien sposób ciekawa (późniejsze nagrania mięli obejrzeć jurorzy). Gdy Bazylia po 2 godzinach skończyła, pewien facet powiedział do niej:
-Czy mogłabyś powtórzyć? Mój niezdarny wspólnik, zainteresowany twoją prezentacją- zapomniał włączyć kamerę.
Bazylia wyszła bez słowa...
miło się czyta
OdpowiedzUsuń